pamiętam tylko, że była wtedy wiosna. wiadomo, maj, te sprawy drzewa całe w
pąkach,serce pojemne jak przedwojenna wanna i pragnienie by ją wypełnić. uwiodła
mnie przepaść jednego spojrzenia.
runęłam w nią rozkładając ramiona, spadałam całe lato i bym się roztrzaskała,
gdyby nie spadochron z wyrzutów sumienia.